Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nesna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nesna. Pokaż wszystkie posty

24 lipca 2009

scrap for a friend


Specjalny scrapek dla Anisy, przyjaciółki poznanej w Nesnie... Zdjęcie przedstawia moment, kiedy pierwszy raz tego roku jadłyśmy lody :) niby nic specjalnego, ale jak się jest na północy Norwegii zimą to czeka się na pierwsze ciepłe dni i wtedy ochota na lody jest jak nigdy!

---

Special scrap for Anisa, my friend... Photo is from Nesna and it was a moment when we eat our first ice-creams in this year :) You might think that this moment wasn't so special... but when you are in North of Norway in the winter you just can't wait to have bit warmer day and then you want to eat ice-cream like never!



10 lipca 2009

whalesafari

Może o tym pisałam... a może nie... ale jednym z moich marzeń było zobaczyć wieloryby w ich naturalnym środowisku.


Kiedy byłam w Norwegii o tym marzeniu przypominał mi rysunek wieloryba (zwanego również wielorobem) który dostałam od znajomej z roku [przy okazji pozdrowienia dla Asi!]... Rysunek wisiał nad moim biurkiem i codziennie niemalże mówił do mnie! W końcu byłam przy Kole Polarnym, bardzo daleko na północy i nie wiedziałam czy kiedykolwiek wrócę w to miejsce- byłam zbyt blisko wielorybów, by zrezygnować z nich! Pod koniec Erazmusa wiedziałam, że muszę coś z tym zrobić...

Tym sposobem razem z moją kompanką erazmusowego żywota ruszyłam w 23 godzinną podróż statkiem Hurtigruten (żeby było śmieszniej o nazwie MS Lofoten) i ruszyłyśmy na owe wyspy :) a dokładnie do Andenes, gdzie dostałyśmy się dzięki uprzejmości młodej Norweżki i jej taty
Kiedy już nastawiłam się na oglądanie wielorybów okazało się, że kapitan odwołał rejs ze względu na pogodę. Skończyło się na oglądaniu muzeum, gdzie był szkielet kaszalota.

Następnego dnia było bardzo zimno i wietrznie... ale rejs doszedł do skutku. Bujało niemiłosiernie przez co prawie wszyscy wymiotowali! [dzięki Bogu ja nie!]... nie chciałam stracić ani minuty, więc stałam na pokładzie przez całe 4,5 godzin rejsu i wymarzłam okrutnie, ale za to zdjęcia jakie zrobiłam były tego warte!

Ostetecznie podczas whalesafari widziałam trzy razy jednego kaszalota! Widzicie... marzenia się spełniają!

---

Maybe I wrote about that before... maybe not... but one of my dreams was to see whales in their natural environment.

When I was in Norway drawing that gave me one of my girls from class at the university remind me about that dream every day. At the end of Erasmus I knew that it's time to do something with it! I was near Polar Circle and also so close to Andenes in Lofoten Islands where is whalesafari.

Me and Zuza left Nesna by Hurtigruten and start our 23 h cruise and after that we spent about 1,5h in car to get to Andenes with nice Norwegians.

Whalesafari depends from the weather, so out first time wasn't successfull, we just visited museum where was skeleton of Sperm Whale! Next day weather was better, so captain of the small ship decided to go into the sea. It was dangling all the time... and people all around were vomiting! (thank's God not me!). It was very cold but I didn't want to miss a thing so I was on deck all the time... photos I've made were worth of that!

Finally we saw Sperm Whale - probably one, but 3 times! :D as you can see... dreams really can come true! :D
















Właśnie dlatego, że ta chwila była taka specjalna - zrobiłam scrapa w którym wykorzystałam zdjęcie kaszalota, które zrobiłam podczas whalesafari :)

---

Because this moment was so special - I've made scrap where I used picture of Sperm Whale I saw during whalesafari :)





PS2. PIĘKNIE CANDY U TSUMIKO!!!

25 czerwca 2009

kind of blue


Dziś czeka Was drodzy czytacze notka o tym i o tamtym...

Tytuł jak widzicie pochodzi z prawdopodobnie najbardziej znanej płyty pana Milesa Davisa. Dziś jestem w jazzowym nastroju, takim nieco melancholijnym i sama nie wiem czy to dlatego, że wczoraj byłam na świetnym koncercie amerykańskiego pianisty jazzowego Chick Corea? czy może dlatego, że chcę nieco opowiedzieć Wam o moim Erazmusie? czy też dlatego, że mam do pokazania dwie pary kolczyków w niebieskościach...?

ale zaraz, niech zacznę od początku...

---

Today note about this and that...

As you see, title of the note is also title of probably the most well known album of Miles Davis. Today I'm in a jazz mood... Maybe it's because yesterday I saw great concert of Chick Corea? Maybe it's because I want to tell you something about my Erazmus? Maybe because I will show you two pairs of earrings in blue? :) but let me start from the beginning...





Jestem w domu od dwóch tygodni, a co najdziwniejsze w tym to to, że wcale mi nie jest z tym dobrze! Rzecz jasna tęskniłam za przyjaciółmi, rodziną i moim miastem... jednak życie w Nesnie było tak inne, że aż zaczęłam je lubić...

Widzicie tutaj dwa zdjęcia grupowe. Zrobione nawet w tym samym miejscu. Różnica jednak jest przeogromna- pierwsze zrobiliśmy na jednych z początkowych zajęć z dramy, kolejne zaś na pożegnalnej kolacji. Najbardziej niesamowite dla mnie jest to jak wielka zmiana nastąpiła we mnie w czasie między zrobieniem obu fotografii... Ten czas w Norwegii był dla mnie bardzo cenny i jestem z siebie dumna, że takie a nie inne zmiany we mnie nastąpiły. Poznałam wspaniałych ludzi z różnych krajów i mam wielką nadzieję, że będziemy utrzymywać ze sobą kontakt...

---

I'm in home for two weeks now and what's the strangest I still feel not good about that! Of course I missed my friends, familly and city... but living in Nesna was so different and I liked it.

Here you can see two group pictures: one taken at the beginning and second at the end of our stay in Norway. When I realized how much changed in me in the time between those two photos I felt really proud of myself! I met there fantastic people from different countries and I hope we all stay in contact...














Oto i kolczyki w niebieskościach. Srebro, turkus, biały koral i szkło dmuchane.

18 czerwca 2009

cupcake brooch

Przyjaciółka, Anisa, poprosiła mnie, abym zrobiła dla niej broszkę z motywem babeczki... Dosłownie po kilku sekundach wiedziałam jak będzie ona wyglądać! :)

Oto i babeczka na głowie super babeczki :)
---

My friend, Anisa, asked me to made for her brooch with cupcake motif... After few second I already knew how it should look like! :)


Here you have brooch and happy owner :)




back home

Witajcie po powrocie!
Wydaje mi się, że ledwo wyjechałam a już znalazłam się spowrotem w domu... Egzaminy w Norwegii zaliczone, 30ECTS zdobyte - zobaczymy tylko, czy moja uczelnia uzna wszystko bez mrugnięcia okiem... OBY! Liczę, że zacznę wakacje niebawem...
Wciąż ciężko mi przyzwyczaić się do rzeczywistości zastanej tutaj. Ciałem jestem obecna, duchem jeszcze nie...
Niebawem wrzucę kilka zdjęć i opiszę wrażenia... niech tylko uspokoi się sytuacja uczelniana...
Aha... Widziałam wieloryby ;)

---

I feel lik just leaving home, but I'm already back... All my exams in Norway went good, I have my 30ECTS. Now the only thing is, does my University gonna accept this or will I have to pass my exams in Poland also...? I hope that everything will be good and I will have my free time since now...
It's still very hard to got used to new reality... I'm more present with my body than my mind...
Soon I'm gonna show you pictures from Norway and write some more - first I need to know what my University gonna decide...
Btw. I saw whales ;)

23 kwietnia 2009

package from home


Wczoraj dostałam paczkę od rodziców... od momentu kiedy jestem w Norwegii nie jest to nic nowego i dziwnego, ale ta przesyłka była dość wyjątkowa... zawierała bowiem w sobie nowe koraliki :) dużo nowych koralików... póki co pokazuję co powstało wczoraj ale znając życie niebawem pokażę więcej nowinek ;)

Przy okazji: obecnie pracuję z moją międzynarodową grupą nad projektem z uchodźcami. Chłopcy pochodzą głównie z Afganistanu i Iraku. Narazie ciężko mi jakoś bardziej refleksyjnie do tego podejść, bo jestem wciąż pod wrażeniem naszej współpracy... myślę jednak, że po zakończeniu projektu podzielę się z Wami moimi refleksjami na ten temat...

Pozdrowienia z północnej Norwegii :) aha, mam już tylko dwie godziny nocy ;) wschód słońca jest o 2 w nocy :)


Yesterday I've recived package from my parents... it's nothing new since I'm in Norway, but this time inside was something what I was waiting for pretty long time... Lot of new beads :) now you can see what have I done with few of them ;) soon I will show you more :D

btw. Now I'm taking a part in a project with refugees (mainly) from Afganistan, Irak. Work with those young boys is incredible... After the whole project probably I will share with you my reflections about that, now I'm still under impression...

Greetings from North of Norway :) I forgot... now we have only 2 hours of night ;) sunrise is at 2 a.m. :D

10 lutego 2009

flower power ;)










Wprost musiałam kupić sobie kwiatka do mojego małego pokoiku... W domu mamy mnóstwo kwiatów za sprawą mojej mamy, która ma niezwykłą rękę do ich pielęgnacji. Pewnie dlatego tak mi brakuje kwiatów tutaj na miejscu... [rady od mamy o pielęgnacji kwiata: "musisz o niego dbać , rozmawiać z nim , chleba nie lubi" ] :D
Oto i moja różowa drobika oraz ja w scenerii Nesny ;)

---
I just had to buy a flower to my small room :) In home I had a lot of flowers, because my mom takes care of them and they grow well :) probably that's why I miss flowers so much? [advices from mom how to take care of a flower: "you have to take care of it, talk to it, does't like a bread"] :D
Here is my litte, pink flower :) and me in Nesna's scenery ;)

3 lutego 2009

homo erasmus :)






















Na samym początku dziękuję za wszystkie miłe komentarze do poprzedniego wpisu…

Do Nesny dotarłam z jednodniowym opóźnieniem spowodowanym komplikacjami z rezerwacją na bilet na pociąg. Norweskie koleje nie ułatwiły nam zadania, gdyż mając złą rezerwację nie można było przebukować biletu / dopłacić by jechać właściwego dnia / zamienić bilety ani nawet oddać… Pani w okienku zaproponowała jedynie kupno nowych. Jak się domyślacie było to wyjątkowo bezsensowne i kompletnie nie opłacalne… Pomijając fakt, że podróż była utrapieniem – ciągnięcie 50kg bagażu (sztuk 1 na plecach i sztuk 2 w rękach) to istna gehenna…

O Norwegach słów kilka:
1) Kiedy w Trondheim panował mróz a hałdy śniegu uniemożliwiały przejście Norwedzy spacerują sobie ubrani w trampki i bluzy. Zero kurtek, zero butów śniego-mrozo-cokolwiek-odpornych…
2) Chodzenie po chodnikach to katastrofa z jednej prostej przyczyny: Norwedzy nie usuwają lodu z chodników. Bardziej przydatne od ciepłych butów wydają się łyżwy… Nie posypują też owego lodu solą, czy piaskiem a jedynie żwirem, który sprawia, że jeszcze łatwiej się zabić.
3) Gdziekolwiek (!) zechcesz przejść przez jezdnię Norweg ustąpi Ci drogi. Niezwykle to szlachetne ;)
4) Coś dla fanek rękodzieła: robienie na drutach to w Norwegii niemalże sport narodowy! Wszędzie można kupić druty w różnych wielkościach i przeróżne kolory włóczek (zaczynając od sklepów tylko z tymi gadżetami, kończąc na zwykłym supermarkecie). Ogólnie dostępne są również papiery do scrapbookingu, różne naklejki i stemple… Niestety pamiętać należy, że przelicznik jest zawsze niekorzystny… Chociaż już kupiłam dwa zestawy naklejek ale ćśśśśś… ;)
5) Większość osób mówi w stopniu komunikatywnym po angielsku (nie zależnie od wieku) co ułatwia baaaaaaardzo załatwianie różnych spraw.
6) Wreszcie COŚ, co denerwuje mnie najbardziej! Norwedzy płci męskiej nie poczuwają się kompletnie do tego, aby pomóc biednej kobiecie targającej 50kg bagażu czy starszej pani z tysiącem siatek w rękach… Czy spotkał ktoś w Polsce żołnierza, który czeka przed wejściem do pociągu aż dwie małe dziewczyny poradzą sobie z wrzuceniem do wagonu łącznie 100kg bagażu?! Nie wydaje mi się… Pomoc kobiecie jest u nas czymś normalnym, tak, jak ustąpienie miejsca starszej pani w tramwaju, czy podniesienie pijaczka, który upadł na chodniku… To właśnie lubię!

Niebawem, gdy rozgoszczę się bardziej w Nesnie i Mo I Ranie – podzielę się z Wami swoimi wrażeniami. Na razie kilka zdjęć z osiedla na którym mieszkam i okolicy.
PS. Jak Wam się podoba widok z okna kiedy siedzę przed komputerem?


---



First of all - thank you so much for your kind comments and wishes!

I had arrived to Nesna one day later than I wanted. Everything because we had wrong reservation and we couldn't do completely anything with it! Lady on the railway station said that we can only buy another tickets (but those we had we could't give back) so it was pretty stwopid...

Couple words about Norwegians:
1) While it was very cold in Trondheim Norwegians was walking in their sneakers and without winter jackets! It's insane!
2) Walking on the pawements is just a horror! Everywhere is ice... Instead of shoes people should wear skates. Ther's no salt or sand on the ice, just a bit of gravel which doesn't help walking actually...
3) Wherever you want to get across the street people stops their cars that you can go without a problem.
4) Special for fans of crafts: Knitting is like a national sport in Norway. You can buy everywhere stuffs to knitt. It's simmilar with the scrapbooking things :) I've already bought some stickers ;)
5) Lof of people use english so there is no problem to communicate what is so helpful :)
6) Something I just HATE is that Norwegians doesn't help other people! In Poland helping a girl who is carrying lot of heavy things is just normal. Just like stepping aside old lady place in the bus or helping a boozer to get up wrom the pavement... It's SO NORMAL AND COMMON in Poland that I just can't get used to this kind of behaviour in Norway...

Here are couple of photos of my estate and countryside :)
PS. How do you like view from the window while I'm sitting in front of my laptop?

26 stycznia 2009

katharsis

Myślałam o tym momencie od jakiegoś czasu... i oto nadszedł!

Jutro wyjeżdżam w ramach Erazmusa do Norwegii. Zostanę tam jakieś pięć, może sześć miesięcy. Sama podróż na miejsce przeraża mnie, bo jest dośc skomplikowana i długa...
Samolot ze Szczecina do Oslo --> kolejny samolot tym razem do Trondheim (w którym zostanę dzień / może dwa) --> następnie sześciogodzinna podróż do miasta Mo I Rana --> a na koniec dwie godziny w busie do Nesny.brzmi strasznie, prawda? :)

Z tego co wiem Nesna to malutkie (baaaaardzo malutkie) miasto na północy kraju blisko koła podbiegunowego :) [na którym z resztą kiedyś byłam i jadłam przepyszne, ogromne lody z kolorową posypką! :D ]

Dzięki facebook.com mam już kontakt z kilkoma osobami, które będą ze mną studiować. Ja zaś jadę z koleżanką z roku...

Szczerze mówiąc traktuję ten wyjazd jako moje wewnętrzne katharsis... Potrzebuję go bardzo by uporać się z kilkoma sprawami, zostawić je za sobą w spokoju i by móc powiedzieć (szczerze i bez zająknięcia) słowa piosenki Incubus "and in this moment I am happy..." wierzę, że tak będzie! :)A inna sprawa to to, że marzy mi się zobaczyć wieloryby w ich naturalnym środowisku :) Taką szansę dają mi Lofoty...

Mam wielką nadzieję, że odnajdę tam spokój wewnętrzny i spełni się to marzenie...

Trzymajcie się cieplutko! Następna notka będzie pisana już w Nesnie ;)

-----

I've been thinking about that moment for a while... and here it came.

Tomorrow I have two flights to Norway where I'm going to stay for about 5-6 months. Journey to the destination point is very complicated...
Szczecin --> Oslo --> Trondheim --> by train: Mo I Rana --> by bus: Nesna
I'm going to stay in Trondheim day or two and then take the rest part of journey.

Nesna is a small (very small!!!) city on the North. Pretty close to the North Pole :D I'm going there for Erasmus (kind of european program of students exchange)... Thank's to facebook.com I have contact with couple of persons who also gonna be with me in Nesna University Collage. I just can't wait to meet them :)

It's time to confess why I wanted so much to go for Erasmus... I treat it as a kind of catharsis which I need so badly... I want to leave some things behind and to live! To have a possibility to say (like in the Incubus' song) "and in this moment I am happy..."
There is also one more thing... One of my dreams is to see whales in their natural environment... In Norway there is a possibility to make that dream come true...
I hope that I'll find what I'm looking for :)

Greetings for all of you! :) Next note will be from Nesna ;)

---

Insubus - I wish you were here